Menu

Korekta uszu - podstawowe pytania i odpowiedzi. Rok po zabiegu.

Cześć Wszystkim !!!

Jedni wiedzą, inni nie :)
Ci, którzy nie wiedzą,
... tak, dokładnie rok temu miałam robiony zabieg korekty uszu.
Zdecydowałam się to opisać ze względu na to, że kiedy ja szukałam interesujących mnie informacji na ten temat, było tego bardzo mało :) mam nadzieję, że  komuś się przyda to co opiszę :)

Dlaczego zdecydowałam się na zabieg ? 

Jako nastolatka miałam na tym punkcie straszny kompleks, miałam odstające uszy i wiedziałam, że kiedy dorosnę na pewno zdecyduję się na zabieg :)
Moi rodzice nie chcieli nawet o tym słyszeć, mówili, że mam ładne, normalne uszy, ale ja jednak upierałam się przy swoim.
Cały czas chodziły mi po głowie myśli o zabiegu.
Do 12 roku życia nie zwracałam jakoś szczególnie na to uwagi, ale potem już coraz bardziej zaczęło mi to doskwierać.
Pamiętam swoją I Komunię, byłam z rodzicami po wianek, mama doradziła mi, że będę ładnie wyglądać w koku i kupiłyśmy wianek typowo na tzw. koka :)
W tym okresie wcale mi to nie przeszkadzało, nie zwracałam na to kompletnie uwagi, w szczególności, że mama cały czas mówiła, że ślicznie wyglądam i do tej pory mi to powtarza.
... ale mamy już takie są :)
Dopiero kiedy moje uszy zaczęły mi strasznie przeszkadzać, to zadawałam sobie pytanie, dlaczego mama do komunii wybrała mi akurat taką fryzurę, gdzie moje uszy były w pełni odsłonięte ...?
Nie powiem, moja fryzura bardzo mi się podobała ... tylko te uszy :)
Jednak to były tylko wspomnienia i trochę się przy nich uśmiałam.
Pamiętam jeszcze jedną sytuacje z dzieciństwa, kiedy miałam dosyć gęste grube włosy i ciągle zawijałam je za swoje uszy.
Moja babcia powiedziała mi wtedy " Dziecko nie zawijaj tak tych włosów, bo będziesz miała odstające uszy".
Ja jako "mądrzejsze" dziecko ani trochę się tym nie przejęłam i nadal tak robiłam.
Do dziś nie wiem czy miało to jakikolwiek wpływ na moje odstające uszy, ale myślę, że jednak trochę tak, ponieważ mając jakieś 18-19 lat rozmawiałam na ten temat z kuzynką i sama powiedziała mi, że kiedy zawija włosy ciągle za jedno ucho to wydaje jej się, że jedno ucho zaczęło jej bardziej odstawać.
... ale czy to tak naprawdę jest ? ... Nie odpowiem Wam dokładnie na to pytanie.
Z takich dziecięcych wspomnień to chyba tyle.
Jako nastolatka przez cały czas ukrywałam swoje uszy pod włosami.
Praktycznie przez 10 lat moja fryzura to długie rozpuszczone włosy.
Miałam też taki nawyk sprawdzania, czy czasami nie wystają mi spod włosów.
Był to naprawdę mój duży, duży kompleks.
Ciągle marzyłam o tym, żeby móc się uczesać w coś fajnego lub związać włosy po prostu w zwykłego kucyka.
W sumie jak tak z biegiem czasu sobie pomyślę to moje uszy nie były jakoś mocno odstające.
Odstawały, ale tylko w ich górnej części :) ... przypominały mi trochę uszy elfów :)
To do rzeczy :)

Gdzie zdecydowałam się wykonać zabieg ?

Na początku zabieg chciałam wykonać we Wrocławiu, już Was nie będę kłamać u jakiego doktora, bo naprawdę nie pamiętam, ale czytałam bardzo dużo opinii i większość klientek było zadowolonych. Jednak któregoś dnia szukając i czytając opinie o wielu klinikach i chirurgach trafiłam na Klinikę Chirurgii Plastycznej Barańscy w Słubicach, mieli bardzo dużo pozytywnych opinii, więc tam też postanowiłam umówić się na wizytę konsultacyjną. Przypasowała mi również odległość od miejsca zamieszkania, była o wiele dogodniejsza niż Wrocław :)

Jak wyglądała wizyta konsultacyjna ? 

Wiadomo nie od dziś, że przed każdym zabiegiem czy operacją plastyczną trzeba skonsultować i omówić wszystkie szczegóły z lekarzem. 
Ja ze względu na to, że już dużo, dużo wcześniej o tym myślałam, wszystko sobie wcześniej zaplanowałam. 
Wiedziałam, że zabieg chciałabym mieć przeprowadzony w lutym, dlatego też odpowiednio wcześniej wzięłam urlop w pracy.
Na wizycie konsultacyjnej byłam w listopadzie 2015.
Pani doktor na początku powiedziała mi, że na moim miejscu w ogóle by tego nie robiła, bo mam śliczne uszy ... ja jednak byłam innego zdania :) 
Zapytała czy będę chciała mieć także pomniejszane uszy, czy tylko po prostu zabieg, aby uszy nie odstawały. 
Ja oczywiście wybrałam tą drugą opcje, chociaż wiem, że moje uszy są duże to za nic w świecie nie chciałabym ich pomniejszyć :)
Ogólnie opowiedziała mi jak będzie wyglądał zabieg i na czym będzie polegał.
Narysowała mi także zarys części małżowiny, która zostanie usunięta.

Ile kosztuje wizyta konsultacyjna ? 

W moim przypadku było to 100 zł.
Myślę jednak, że 100 zł to naprawdę minimum.
W większych miastach wizyta kosztuje ok. 150-200 zł.

Ile kosztuje zabieg korekty uszu ? 

Zabieg korekty uszu nie należy do najtańszych, ale nie jest też tak drogi jak inne.  
Trzeba liczyć się z cenami w granicach 3000- 4500 zł. 
Tak jak wyżej pisałam w zależności od regionu i kliniki. 
Jako nastolatka nie było mnie po prostu na niego stać, dlatego wykonałam go dopiero gdy zaczęłam zarabiać swoje własne, ciężko zarobione pieniądze. 
A ze świadomością, że na zabieg na pewno się zdecyduję, co miesiąc skrupulatnie odkładałam sobie coś na ten cel :) 

Kiedy byłam mała moje uszy się już dość mocno wyróżniały :) 


Moja I Komunia i piękna fryzura :) 


Dokumenty potrzebne do wykonania zabiegu:

- dowód osobisty lub pisemna zgoda rodziców ( jeżeli osoba nie jest pełnoletnia) 
- wyniki morfologi krwi i układu krzepnięcia krwi nie starsze niż 30 dni 

Przed zabiegiem. 

Wiele na ten temat czytałam w internecie, zanim się ostatecznie zdecydowałam. 
Ciężko mi było znaleźć konkretne informacje, których byłam ciekawa. 
Znalazłam jednak jedną dziewczynę i napisałam do niej prywatną wiadomość. 
U niej wyglądało to całkiem odwrotnie niż u mnie, dlatego, że każdy organizm reaguje inaczej. 
Pisała mi, że przed zabiegiem była mocno przestraszona, bała się, a po zabiegu zemdlała. 
Dlatego wskazane jest, aby na zabieg przyjechać z jakąś bliską osobą, a jeżeli nie ma takiej możliwości załatwić sobie nocleg w klinice. 
A jak to było u mnie ? :) 

Na zabieg umówiona byłam 15 lutego na godzinę 9.
Pojechaliśmy na wyznaczoną godzinę i chwilkę czekaliśmy, bo było małe opóźnienie.
Nie mogłam rano zjeść śniadania, ani nic wypić, ponieważ musiałam być na czczo. 
Gdy nadeszła moja kolej lekarz zawołał mnie do gabinetu i od początku wszystko wyjaśnił co będzie po kolei robił z moimi uszami :)
Zapłaciłam, podpisałam odpowiednie dokumenty i poszłam do innego pomieszczenia.
Pani anestezjolog zawołała mnie do wyznaczonego pokoju, dała mi cały potrzebny ubiór, w którym byłam podczas zabiegu.
Sfotografowała moje uszy, a następnie kazała położyć się na łóżko, na którym miałam mieć wykonywany zabieg.
W między czasie przyszła jeszcze bardzo miła Pani, która miała asystować, przy innym zabiegu. 
Była tak przemiłą osobą, że podała mi nawet swój numer telefonu i powiedziała, że jak będę miała jakieś pytania po zabiegu to mam natychmiast dzwonić. 
Kiedy przyszedł lekarz zapytał mnie czy chcę mieć mocno przylegające uszy do głowy czy tak po środku, żeby nie dolegały mocno do głowy i oczywiście, aby nie odstawały. 
Ja zdecydowałam się na opcję drugą :)  
Ostrzegł mnie także, że uszy po zabiegu mogą lekko krwawić i w takiej sytuacji, trzeba przyłożyć zimny lód. 
Znieczulenie wstrzyknął w dwa miejsca w jedno ucho, czyli razem 4 ukłucia :) 
Moje uszy wtedy tak nabrzmiały, że były dwa razy większe :) 
Ani trochę się nie bałam, aż sam lekarz był w szoku :)

Zabieg. 

Zabieg miałam wykonywany pod znieczuleniem miejscowym. 
Byłam w pełni świadoma wszystkiego co się działo podczas zabiegu, a do tego lekarz cały czas mnie informował co w danej chwili robił. 
Cały zabieg trwał około 2 godzin. 
Nie wspominam go źle, jedynymi nieprzyjemnymi momentami były te, jak miałam wycinaną chrząstkę, ponieważ wszystko dokładnie słyszałam :) 
Nie było w tym nic przyjemnego, uwierzcie mi :) 
Tak ogólnie wszystko przebiegło, bez żadnych komplikacji.

Po zabiegu. 

Po skończonym zabiegu, pielęgniarka umyła moje uszy, założyła mi opatrunek, a na niego opaskę elastyczną.
Dała mi również dwie tabletki przeciwbólowe, abym wzięła kilka godzin po zabiegu, kiedy już zacznę czuć, że znieczulenie powoli puszcza. 
Czułam się naprawdę dobrze, mogę nawet powiedzieć, że tak jak przed zabiegiem.
Nie miałam zawrotów głowy i nie chciało mi się mdleć, więc przebrałam się w swoje ubrania i pojechaliśmy do domu. 
Kiedy zaczęłam odczuwać już ból, wzięłam jedną tabletkę, ale po jakimś czasie nawet to nie pomagało, bo bolało coraz bardziej, więc zdecydowałam się, aby wziąć kolejną. 
To w zupełności mi starczyło, ból powoli ustał, do takiego stopnia, że mogłam go znieść.
Pod wieczór jedno ucho zaczęło krwawić, więc zadzwoniłam do miłej Pani, która kazała dzwonić o każdej porze. 
Wyjaśniłam jej sytuacje i wytłumaczyła mi dokładnie jak przykładać lód, zrobiłam jak kazała i poskutkowało :) 
Jeszcze potem sama dzwoniła i pytała czy wszystko w porządku. 
Była dla mnie naprawdę przemiła. 
Uszy ładnie się goiły, jednak ślady siniaków utrzymywały się u mnie przez jakieś dwa tygodnie. 
Opatrunki zmieniałam według zaleceń, czyli przez pierwszy tydzień codziennie świeży. 
Dbałam o nie jak tylko mogła i stosowałam się do wszystkich zaleceń, które dostałam.
Potem została już tylko kwestia ściągnięcia szwów (10-12 doba po zabiegu)  i kontroli, na którą byłam umówiona pół roku po zabiegu.


O czym należy pamiętać po zabiegu :
  • ranę należy utrzymywać w czystości
  • przez tydzień należy codziennie zmieniać opatrunek na świeży i przemywać ranę wodą utlenioną 
  • przez pierwszy tydzień lub dwa należy nosić opaskę uciskową w dzień i w nocy, a przez kolejne dwa miesiące nosić opaskę tylko na noc 
  • szwy należy usunąć 10-12 dnia po zabiegu
  • zagojoną ranę należy smarować żelem sylikonowym na blizny 
Miesiąc po zabiegu. Widać znaczącą różnice :) 

:) 
W jakiej pozycji spać po zabiegu ? 

Najlepszą pozycją do spania po samym zabiegu jest oczywiście spanie na plecach z wyprostowaną głową ... i świeżo po zabiegu jest to bardzo łatwe, ponieważ kiedy kładziemy głowę czy na lewo, czy też na prawo od razu odczuwamy ból i wracamy do poprzedniej pozycji. 
W moim przypadku tak było.
Jakieś 3 dni po zabiegu mogłam swobodnie położyć głowę na boku, ból był nadal, ale do zniesienia. 

Blizny po zabiegu. 

To dwie kreski za uszami, które widzą tylko osoby, które o nim wiedzą :) 
Po wykonanym zabiegu, kiedy rana była już dokładnie zagojona i odpadły wszystkie strupki przez pół roku blizny smarowałam żelem sylikonowym na blizny. 
Co prawda, najpierw Pani w aptece poleciła mi maść z cebuli, ale miała bardzo nieprzyjemny zapach i zdecydowałam się na żel sylikonowy.



Tutaj poprosiłam siostrę, żeby zrobiła zdjęcie fryzury w jaką mnie uczesała i przy okazji bardzo ładnie widać bliznę.  Jakieś 3,5 miesiąca po zabiegu. Blizna była jeszcze dość czerwona.

Podsumowanie. 

W mojej głowie od małego kłębiły się myśli, że zrobię sobie zabieg korekty uszu i nikt i nic mnie przed tym nie powstrzymało :) 
Nawet mój Eliasz, który mówił, że mu to w ogóle we mnie nie przeszkadza i że coś sobie wymyślam. 
To właśnie tylko i wyłącznie w mojej głowie zakodowałam sobie, że mam duże, odstające uszy i bardzo mi to przeszkadzało.
W ubiegłą sobotę pokazałam dziewczynom w szkole moje zdjęcia kiedy byłam mała, to powiedziały, że w ogóle na to nie zwróciły uwagi, że miałam takie uszy. 
A ja od zawsze myślałam, że każdy kto ze mną rozmawia patrzy się tylko na moje uszy :)
... że też człowiek potrafi sobie tak mocno coś wkręcić :) 
Myślę, że to tylko ja miałam z tym największy problem :) 
Mimo to jestem dumna, że zdecydowałam się na korektę uszu, w ogóle się tego nie wstydzę. 
Poprawiłam coś w sobie, co od zawsze mi przeszkadzało i czuję się o niebo lepiej w swoim ciele. 
A o to właśnie w życiu chodzi, żeby naprawiać to, co człowiekowi przeszkadza i z czym się źle czuje. 
Jeżeli macie też taki problem, nie czekajcie, bo naprawdę warto :) 

Zapraszamy również na Facebooka tu. I Instagram tutaj.


Brak komentarzy

Prześlij komentarz